Tam, gdzie są ludzie piękni, jak wiersze, Spokojni, jak lustro, Ze swoją niezmierzoną tęsknotą -- Ci leniwi, których miłość odbito Kobieta z blednącą tęczówką czoła? Przniosłabym im kwiaty.
Myślę o tym przyjacielu, zbyt poniesionym przez muzykę, Który zamienił w gry I zrobił grę nudy, Tego zbyt poruszonego twarzami, Który odwrócił swą twarz do ściany, i tego niesamowitego kłamcy Który w końcu zmienił się w prawdę.
Są przeszłością tego, co było zawsze przyszłością. Przemawiają językami, Cicho, o niczym. Są, jak stare tramwaje pochowane w morzach, Złym elementem, bez celu do dążenia . . . . Nie spotkam jej oczu,
Choć to się stanie, ale oto motyl, I biały kwiat I księżyc wzrastający na moim paznokciu, To teraźniejszość rzeczy teraźniejszych, Gdzie tragiczny lot, jest jak gładkie zamknięcie, I nie ma nic więcej.
Henri Coulette tłum. Mariusz Drozdowski
Kategoria:
Poezja obca
Tagi tego wiersza:
poszukiwanie, samotność, przyjaźń, przyszłość, przeszłość, czas, nicość
Pozostałe wiersze autora:
Czarny Anioł
|