poezja, wiersze

Plath Sylvia - Godziny nad ranem

Pusta, rozbrzmiewam echem za każdym krokiem,
Jak muzeum bez posągów
o wspaniałych filarach, portykach, rotundach.
Na mym podwórzu wytryska i opada z powrotem fontanna
O sercu mniszki, obojętna na świat. Marmurowe lilie
Rozsiewają swą bladość jak zapach.

Wyobrażam sobie, że wobec tłumów jestem
Matką białej Nike i licznych Apollow o ślepych oczach .
Zamiast tego umarli ranią mnie łaskawością i nic się nie zdarza.
Księżyc kładzie dłoń na mym czole,
Blady i niemy jak piastunka.

Kategoria:
Poezja obca


Tagi tego wiersza:
poranek

Pozostałe wiersze autora:

Ariel
Do syna bez ojca
Godziny nad ranem
Krawędź
Wisielec



2007 © wiersze-milosne.info