W przygaszonym łaknieniu oddychania Twojego przesypanych ziarenek dotykń odmierzają czas, utracone wiary osadem bólu człowieka prostego przyszłość płacząca w naszym Ojcze Nasz.
Z dawnych próśb choćby nawet tych grzesznych rozdartej żyły pragnień kapiąca bólu otyłość, szatą smutku odziany brak wspomnień pieknych otulona werkoczem łez dusi się miłość.
Nie powróci z klepsydry życia,o Tobie moja pieśń choćby jej tak nagle w rzekach pragnień przybyło, na skrzydłach wspomnień ulatuje z nią życia treść i wiari w życie tak jakby nam ubyło.
W namiętnym zapomnieniu uniesień dawnych czar niepewność,czy warto stać nad rozdartym niebem, i czekać na ulewę przebaczeń, miłosnych trwań czy kochać i prawdą się dzielić jak chlebem. Patryk
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
Solą moją miłość
Dwa światy
Gałązka wrzosu
Klepsydra
Kto
Modlitwa (PK)
Muzyka ciał
My Mali
Poker z Bogiem
Przemijanie
Tunel strat
W imię czego
W poczekalni win
Za krótko
|