zdumieni obrotem spraw, w codziennym tłoku życia. posągom kłaniamy się w pas, szukając siły przebicia.
składając dziwacznie ręce, z głową pochyloną ku ziemi. depczemy obcemu po pięcie, ku lepszym dniom brniemy.
żyjemy owiani obojętnością, ogarnia nas wielki strach. lecz z coraz większą nicościa, wspinamy się na sławy dach.
Patryk
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
My Mali
Pozostałe wiersze autora:
Solą moją miłość
Dwa światy
Gałązka wrzosu
Klepsydra
Kto
Modlitwa (PK)
Muzyka ciał
My Mali
Poker z Bogiem
Przemijanie
Tunel strat
W imię czego
W poczekalni win
Za krótko
|