Zobaczyłem ją i zapragnąłem Gdy wreszcie zapamiętałem jej imię Pozwoliła mi dotknąć swoich dłoni - Miała takie aksamitne dłonie Potem mogłem spojrzeć w jej oczy - W jej oczach zobaczyłem czary Nie wiem jak długo w nie patrzyłem Chyba długo Wystarczająco długo By mogła rzucić urok
Wszystko tak magiczne: Ona nierealnie doskonała Ja w jej władaniu Nieopodal mieszkał Mikołaj I było mi ciepło choć na biegunie A świat nie ingerował
Wtedy właśnie Obudziłem się Zasnąłem Czy coś w tym rodzaju
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
dłonie mikołaj aksamit
Pozostałe wiersze autora:
(...)
* * * [Aczkolwiek nieposkromione]
* * * [Człowiek dąży do szczęścia]
* * * [Jakże przyjemnie być buntownikiem]
* * * [Karmię się nienawiścią]
Ale kosmos
Ale kosmos(14.01.04)
Apoezja
Człegeneza
Czy to wiersz, czy niewiersz?
Desperat
Koniec
Mizerykordia
Moja Pani
Nienormalny
Nirwana
On
sam
Sekunda życia
Ukryty stan ducha
Wiersz do rapowania
Za małe
Żródełko
|