Nic nadto nie wynosząc się ponad winnymi, bez pragnień na największy przydział losu. Nie urągając szatanowi pomiędzy świętymi, w niespełnieniu przeprofilowanych pokus.
Na ozdobionym w wiarę mego życia ganku, w pocałunkach spijam z ciała słodką treść. Żeby z przebudzeniem w różowym poranku, wygrać w pokera z Bogiem następny dzień.
Nie poddając znikomości czyichś wzruszeń, po znaczoną talię do niebios sięgam bram. Pakt podpiszę z diabłem na dziurawą duszę, abym z Panem Bogiem mógł o miłość grać.
Patryk
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
Solą moją miłość
Dwa światy
Gałązka wrzosu
Klepsydra
Kto
Modlitwa (PK)
Muzyka ciał
My Mali
Poker z Bogiem
Przemijanie
Tunel strat
W imię czego
W poczekalni win
Za krótko
|