Łukasik Karina - W buntowniczym świetle dnia
Codziennie nad ranem w fotelu siadam, Wypijam zioła, ręce składam. Myśli porozrzucane, w śnie pogrążone Tak tesknie w pośpiechu, W pośpiechu w chińskim murze przybywa cegieł .
I patrzę w dal i patrzę w przód A dookoła góry szczyt Na szczycie wzniośle stoi bóg Nie boję się, spojrzę mu w oczy.
Gdy świtu dłoń otula zmęczone nocą ciało A głowa pełna kruchych słów Zapytaj duszę czy jest szczęśliwa I czy dobrze jej gdy budzi się znów.
I patrzę w dal i patrzę w przód A dookoła góry szczyt Na szczycie wzniośle stoi bóg Nie boję się, spojrzę mu w oczy.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
bóg, człowiek
Pozostałe wiersze autora:
* * * [ Jesienny liść ]
* * * [ Każdy szmer każdy szept ]
* * * [Co ze mna bedzie??]
* * * [Dogonić cień i spojrzeć mu w twarz]
Dekalog
Gdzie ?!?!
Jestem Potworem
Miasto umierania
O-błąkanie
Pewnosc
Rzeka
Tęsknocie
W buntowniczym świetle dnia
|