Niebo --- lazur bez skazy,
morze --- turkus zaspany,
słońca nie widzę, ale wszystko tutaj leży pod jego palącym wejrzeniem.
Wszystko --- to jest: próżnia, cząstki powietrza oraz mrowie molekuł wody
Poza tym nic.
I oto cokolwiek poniżej zenitu
na wklęsłej powierzchni nieba wyrysowuje się z wolna
--- jak wzór spod ręki kreślącej ---
mandala: już rozpoznaję
ogromną macicę perłową, misternie karbowaną.
Na niej trup podany. Kościotrup. Taki z Totentanzu.
Długi. Ugięty w kolanach. Usmiechnięty. Żywy.
Kategoria:
Poezja polska
Tagi tego wiersza:
Pozostałe wiersze autora:
* * * (Być myszą..)
* * * (Czemu mnie z trumny...)
* * * (I znów się dzień...)
* * * (Tu nie istnieje...)
* * * (W czterech ścianach mego bólu...)
* * * (Z początku tylko chmura...)
Arytmetyka
Echolalie
Kaligrafie (1)
Kaligrafie (2)
Kaligrafie (3)
Nokturny (1)
Nokturny (4)
Pejzaż
Rozmowa nad rzeką
Sen
Widzenie
|