Słowo rosło żywopłotem spojrzeń
Drabiny pękały -szczudła kontrastu myśli
W spirali doświadczeń zabłysły porcelanowe latarnie
Oparte o guziki szlifowały wątpliwości papilarnych zaułków
Z kominów szedł z dymem nieśmiały walc na cztery dreszcze
Pasterki rumieniec pożerał wątpliwość
Za wszystkie guziki bajek do Edenu nie dojdziesz na szczudłach
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość, niepewność
Pozostałe wiersze autora:
Romans z jesienią w tle
Z bajek Dziadka Andersena
Zmartwychwstanie- nie tylko Jego
|